Internet pęka od list „Top 50 narzędzi AI”. Większość z nich to apki, których ich autorzy używali raz, do testu. A potem wpisali w artykuł, żeby zdobyć kliknięcia. Ja Ci pokażę pięć, za które realnie płacę co miesiąc i bez których moja praca byłaby wolniejsza o jedną trzecią.
Najlepszy chat AI do pracy z tekstem i kodem. Lepszy w długim kontekście niż ChatGPT. Lepiej rozumie polskie niuanse językowe, mniej przekręca nazwy własne i lepiej trzyma ton dokumentu w długim formacie.
Edytor kodu z wbudowanym AI. Piszesz komentarz w stylu „zrób formularz kontaktowy z walidacją emaila”, a Cursor pisze kod. Nie zastępuje programisty, ale przyspiesza go trzykrotnie.
Generator głosu z tekstu. Świetne do podcastów, voice-overów do wideo i audiobooków. Polski głos jest rewelacyjny — testowi słuchacze często mylą go z prawdziwym lektorem.
Generatory grafik. Wbrew pozorom nie zastępują grafika. Dają natomiast ogromną swobodę w prototypowaniu i produkcji materiałów na social media. Pierwsza wersja moodboardu schodzi do dwudziestu minut zamiast pół dnia.
Automatyzacja przepływów. Łączysz Gmail, Google Sheets, Claude i Slack jak klocki Lego. Tu się dzieje magia, bo dopiero AI z automatyzacją zaczyna oszczędzać godziny dziennie. Bez tego masz tylko zaawansowany chat, a nie system.
Trzy pułapki widzę u każdego nowego klienta. I trzy rzeczy mówię, zanim w ogóle zaczynamy rozmawiać o narzędziach. Bo bez tego najlepszy stack nie pomoże.